niedziela, 31 października 2010

Bye bye październiku.

A wieczorami mam ochotę na gorącą herbatę i spędzić resztę życia z Tobą.



U2 Stay (Faraway, So Close)

A póki co jestem tu i tam, robię to i owo. Jestem zaskakująco szczęśliwa, uśmiecham się dużo i dużo mam do powiedzenia. Life goes on.

W ostatnim czasie wszystko dzieje się za szybko. Muszę podejmować niebłahe decyzje częściej niż zdążę się oswoić z nową sytuacją, z którą owe decyzje się wiążą. Co jest z tym życiem? Gdzie ono tak pędzi?
Obok mnie przewija się tak wielu ludzi, niektórzy zostają ze mną na dobre, inni są tylko przelotem, niektórzy byli, a teraz odchodzą na dobre... Nic nie dzieje się bez przyczyny, powtarzam sobie.

Nabyłam permanentne raczej obrzydzenie do rozmów o związkach. Pieprzenie o tych pozorowanych pozach, gierkach i zabawach w podchody na linii on - ona. Nie pokazuj, że Ci zależy, bo ona/on będzie Cię miał w garści, a Ty się głupio wystawisz. Nie angażuj się, bo faceci to świnie a kobiety lecą na kasę. Nie dzwoń pierwsza, niech on się wysili. Wystarczy mi, przejadłam się tym. Czy nie da się tak poprostu, bez nadęcia? Zwyczajnie, otwarcie, szczerze być? Ze sobą samym i z innymi? Uczucia są proste, dopóki ich nie komplikujemy sytuacjami.

A może faceci są otwarci, szczerzy, zwyczajni, tylko ja bym chciała, żeby byli lepsi...?
A może to ja powinnam być lepsza?

Spieprzyłam coś. Klasyka. Femme fatale w swej życiowej roli...




6 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy pasuje taki komentarz do postu o związkach, ale spróbuję.

    Tki wiersz współczesnego poety Grzegorza Wróblewskiego

    GRA W STATKI

    Ja ciebie,
    a ty mnie.



    PS

    Jedna z ostatnich znośnych piosenek U2, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko pasuje. A wiersz jest idealny. Dokładnie o to mi chodziło. Tylko ja niestety nie umiem (jeszcze, mam nadzieję) tak w kilku słowach wyrażać wszystko...
    Ciągle się uczę ograniczać swoje babskie gadulstwo do tego tylko, co ważne, bez ozdobników.

    A odnośnie U2 - uwielbiam ich słuchać od tak dawna, że prawie od zawsze. Faktycznie, mieli gorsze i lepsze okresy. Moim zdaniem płyta, z której pochodzi ta piosenka, kończy erę U2, później już były mniej lub bardziej udane wariacje na temat.

    Ps. Dziękuję za komentarz, bo jeszcze chyba nie rozmawialiśmy ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak! Zooropa i Achtung Baby - epic!
    Ale sentyment mam rwónież do POP (chociaż to coś muzycznie zupełnie innego niż wcześniej tworzyli), The Unforgettable Fire oraz pojedyncze piosenki z tych zdecydowanie starszych płyt np. October, I will follow czy Party Girl (gdzie brzmią nawet punkowo).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie POP to juz ślepa uliczka.

    Achtung to była miazga! Tak gęsta, tak pulsująca i tak brudna. Cała trasa z trabantami... No i moja młodość, początek liceum prawie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Od POPu U2 przestało być sobą. Ja wiem, ale POP mi jeszcze jakoś w duszy gra. Nawet czasem lubię przesłuchać całą płytę.

    Trabanty w Achtung to było coś :) Klasyka. Pamiętam, jak zamiast uczyć się do matury siedziałam ze słuchawkami na uszach, z discmanem na kolanach i słuchałam U2 :) Dzisiaj słucham różnej muzyki, ale do nich ciągle wracam.

    OdpowiedzUsuń