poniedziałek, 1 listopada 2010

Na tak i na nie.


Jakiś czas temu wspomniałam o mojej miłości platonicznej do Robina T. Otóż, to już nieaktualne. Umarłam i trafiłam do muzycznego nieba. Dzięki temu głosowi... Zresztą nie tylko o głos tu chodzi. 

Hurts - Wonderful Life
      
Obudziłam sie dzisiaj wcześnie rano. Dumna z siebie, bo ostatnio wstawanie nie jest moją najmocniejszą stroną. Chodzenie spać zresztą też nie. W ogóle moją mocną stroną są ostatnio słabe strony moje. Taka karma.
Przylazło do mnie futro, jedno, drugie, uwaliły się na poduszcze i tak sobie przeleżałyśmy przemiłą część poranka w ciszy i spokoju niemalże świętym. Psy kontemplowały drzemkę, ja - zawiłe ścieżki mojego życia,  pełne chaszczy i pułapek natury moralnej i etycznej. 

Mam kilka wniosków. Nie za dużo, uprzedzam.

1. Wniosek bardzo smutny. Z byłymi nie da się wcale raczej albo rzadko da się być przyjaciółmi. Zawsze ktoś cierpi, a ja się czuję podle. Im bardziej się staram, tym gorzej wychodzi. Nie da się, nie umiem. Ciężko, gdy nagle z życia znika taka ważna osoba, ale zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest najlepsze wyjście bo sytuacja robi się chora... Tylko jak tu żyć, jeśli już nie możesz się o tą osobę martwić i zapytać czasem, czy wszystko ok?

2. Nie prowadzi się wieczorem, przed snem rozmów z kategorii 'poważne'. To źle się kończy... i rano jest właśnie wspomniany kac. Moralny. Niepotrzebnie.

3. Poinformować co niektórych, choćby i pisemnie, że w godzinach 22:oo - 9:oo nie wysyła się do mnie smsów i nie dzwoni! No chyba, że przekazanie mi tej palącej sprawy niezwykłej wagi rano zmieni przyszłość mojego wszechświata. Nie wiem kiedy dałam niektórym prawo wejść sobie na głowę, ale o 5:58 zionęłam ogniem i chciałam zabić. Nie budzi się kobiety, bo wtedy będzie obudzona. Koniec. Kropka.


4. Opcja pomyślę o tym jutro, zapożyczona od Scarlett O'Hary, jest fajna. I wygodna. Nie znam jeszcze długotrwałych skutków jej stosowania. Pewnie są opłakane. Ale pomyślę o tym jutro...
5. Pisanie bloga to ekshibicjonizm. Ten luksus kosztuje.

A propos pisania bloga - też tak macie? Najlepsze myśli uciekają mi z dala od laptopa.



13 komentarzy:

  1. na tej obrazkowej historyjce ja jestem....z brodą i okularami, może być;P

    Żeby ewent. nie dać umknąć myslom mam notesy, sztuk nascie, takie autobusowo-tramwajowe, poduszkowe, są i wanienne, biurkowe itd itp ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Magda, ja też zaczęłam takie notesiki zakładać, kartki karteluszki walają się w każdym pomieszczeniu, torebce, a nawet zapisuję w telefonie :] obsesyjnie blogowo zaczęłam żyć :]

    OdpowiedzUsuń
  3. ''pomyślę o tym jutro''
    to moja zyciowa dewiza :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ha! czyli da się i to nie tylko w Przeminęło z Wiatrem ;) super, bo bardzo mi się ostatnio spodobało takie odwlekanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja odkładam na jutro myśl, żeby taki notes na myśli założyć:) zapisywanie w komórce trwa długo i jest mało romantyczne;) kurcze pamięć mam coraz krótszą, i czasem jak coś zaczynam na blogu pisać to pod koniec dłuższego zdania zapominam o co mi chodziło:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo ja też wzdycham do Theo. Jak dla mnie to ten sam super typ przystojniaka co David Gahan. A z punktem drugim zdecydowanie się zgadzam. Zresztą nie tylko z tym, ale z tym szczególnie. Jeszcze żadna poważna rozmowa przeprowadzana już w łóżku z moim facetem nie skończyła się dobrze. Zawsze uważałam że on mówi nie to co ja chcę usłyszeć, albo że mówi za mało, albo za dużo i nie na temat. Więc odpowiednio (jak mi się wydawało) reagowałam. I kac rano... uh!
    Ale ściana tekstu mi wyszła. :D
    ps. dzięki za odwiedziny u mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. JeanneInes - ot i to właśnie! Pamięć złośliwa. I cenniejsza myśl, tym szybciej mam wrażenie, ją chowa przed zapisaniem!
    Ja ostatnio piszę wszędzie, tylko to wcale nie ułatwia sprawy, bo zapominam, że coś już napisałam i leży to zapomniane...
    Ale ale! Liczę, że się wyrobię w tym temacie :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekoczyna jak sobie poczytałam tu i tam, to miliony do niego wzdychają... cóż, w tym przypadku muszę zrezygnować ze swojej wyłączności ;) Ale głos ma taki, że ciary się robią... :)

    Odnośnie punktu 2 to ja mam problem z takimi rozmowami nawet ja nie są w łóżku. Wogóle ostatnio obserwuję, jak faceci z kobietami się porozumiewają. Jeszcze nie mam zdania z czego to wynika i czy wogóle z czegoś, co można jakoś klasyfikować, ale jedno mówi jedno, a drugie słyszy to, co chce usłyszeć. Sama ostatnio zaczynam parafrazować, żeby dojść wreszcie do tego, co POWINNAM TAK NAPRAWDĘ USŁYSZEĆ ;)

    Bardzo dziękuję również za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie wszystko co najlepsze ucieka wtedy, gdy jadę samochodem i za diabła nie moge zapisać...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W samochodzie faktycznie nie ma jak... myśli samochodowe są z góry skazane na zapomnienie ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. O raju - mój komentarz będzie taki przyziemno do-rzeczny, męsko-konkretny - aż się krępuję, ale:
    1. po 22:00 można wyłączyć albo przynajmniej wyciszyć telefon
    2. spraw sobie smartfon, będziesz mogła non-stop blogować (jeszcze Ci zbrzydnie)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O raju - faktycznie męski komentarz, męski od M do I :)
    Uwielbiam ten poziom konkretów u facetów i pragmatyzm do bólu ;) ale:
    1. Pisząc ten punkt chciałam wyrazić swoją tęsknotę za kulturą. Bo tego mi brakuje. A nie narzekać, że nie umiem wyciszyć telefonu - bo umiem. Tylko nie chcę każdego wieczoru powtarzać tej czynności. No taką mam fanaberię, żeby nie nadużywać funkcji 'wybierze numer' oraz 'sms' o niegodziwych porach. Tym bardziej, że dotyczy to kolegów, którzy sobie za dużo wyobrazili i nie znają zasady 'piłeś - nie pisz', 'czujesz się samotny nocą - nie pisz' :)
    2. Smartfona mam od wielu lat, jestem okropną gadżeciarą ;) Koniecznie non-stop-online. Inaczej sobie nie wyobrażam. Ale prawda jest taka, że wtedy wpisów tutaj byłoby kilkanaście dziennie, a to mogłoby męczyć ;)

    ufff, chyba wyczerpująco odpisałam :] no i bardzo dziękuję za te rady i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za odwiedziny...Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń