środa, 10 listopada 2010

Fabryka chimer.

Lubię uciekać z domu
Tak choćby na jedną noc
W pośpiechu pakować szczoteczkę, suszarkę i perfumy
I psy
I szybko zbiegać do samochodu na dół

Lubię nie spać pół nocy
Gdzieś
I patrzeć w ciemność
Odróżniać obcą noc od tej nad moim łóżkiem

Lubię budzić się rano
Czuć sobą te inne poranki
Pić kawę o smaku innej-kawy
Jeść jajecznicę o smaku innej-jajecznicy

Lubię wreszcie szczęśliwa wracać do siebie
Rzucić w nieładzie torbę przy drzwiach
Zaparzyć swoją kawę z pianką
Wziąć długą, gorącą kąpiel
I patrzeć na świat przez swoje okna
Nie myśląc o przeszłości
Niecierpliwie czekając przyszłości

Mam swoje miejsca, do których uciekam
Obce, ale moje
Tak trochę moje
Nieznane, które trzeba oswoić
I które mnie oswajają



Niewiele jest w życiu stałych rzeczy.
To, co ważne mieszczę w torebce
I w sobie
Reszta to tylko rzeczy
Fajne, ale bez znaczenia na końcu świata




Poranny leniwy kot. Ten sam, który nocą szepce do ucha najsłodsze mruczanki.


8 komentarzy:

  1. Też mam takiego rudego słodziaka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nigdy nie mogę się zdecydować, czy wolę ucieczki, choćby te chwilowe, czy jednak powroty...

    mruczącego kota ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kot pożyczony, mruczy najlepiej na świecie ;)
    I przytula się obejmując za szyję łapkami :) Cudo :)

    @Monika - chyba nie ma powrotów bez tych ucieczek...

    OdpowiedzUsuń