Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czwartek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czwartek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2012

albo.




Są takie dni.
One się mielą powoli, jak w starym, ręcznym młynku do kawy,
aż wyskakuje rozwiązanie
instant
należy jeszcze zalać wodą.

więc
albo:
spakować się, wszystko rzucić, wyjechać tam albo jeszcze dalej, gdzieś gdziekolwiek, gdzie jest zupełnie inaczej, cieplej na pewno, morze ma kolor lauzuru i może mrówkojady (fajne są). Wyjechać i nachapać się wrażeń, nałapać się życia, garściami, aż się znudzi i znowu znormalnieć, wrócić, wstawać rano i codziennie tą samą drogą chodzić do pracy. Może nie wracać wcale?
albo:
wpakować się w dziecko. może nawet kilka. one nadają sens życiu. tak mówią.

Starzeję się chyba.
Albo coś innego.
A może to ta biurowa kawa.
Jest paskudna.
Jest zaprzeczeniem idei kawy.
Anty-kawa.
Pijam anty-kawę.

Miłego dnia!



Dzisiejszy poranek i śpiące gołębie przy placu Zbawiciela.


czwartek, 19 maja 2011

Zasypiam dzisiaj z nosem na klawiaturze... mały piątek mówią... to czekam na ten duży!
Nie ma co, zarwane noce zawsze wracają za dnia po swoje niedospane godziny.
I jakoś tak w życiu jest, że jeśli się zamyka za sobą jedne drzwi, to kilka kolejnych się otwiera.

A w sobotę mają być burze. Będę z kawą w ręce, spod koca, patrzeć na zapłakane szyby okien. A w niedzielę pójdziemy na bardzo długi spacer, boso po trawie będziemy chodzić i wystawiać brzuchy do słońca.

czwartek, 20 stycznia 2011

Przy czwartku zawsze myślę o piątku.

Dzisiaj zaczytałam się w postanowieniach noworocznych. Nie moich. To czasem taka część mojej pracy. Poza oklepanymi banałami - szczere i dające do myślenia wyznania. Zastanawiam się czasem, dotykając niejako takiej intymnej sfery zycia innego człowieka, co skłania ludzi do takiego odkrywania się przed innymi? Co sprawia, że pozwala mi wejść z butami w swoją prywatność? Czy to kwestia anonimowości, jaką daje internet, potrzeba szczerej rozmowy, prostolinijność czy wrodzony ekshibicjonizm...? Hej, piszę bloga - powinnam wiedzieć!

Czasem, idąc ulicami miasta, patrzę w okna wieżowców i zastanawiam się ile nieznajomych losów ludzkich waży się w tych betonowych kosntrukcjach? Ile smutków i radości, planów i marzeń, i tajemnic? Jak mrówki pędzimy przez to swoje małe wielkie życie.