poniedziałek, 28 lutego 2011


Nauczyłam się ostatnio wstawać już przy drugiej serii dzwonka. Nie wiem za bardzo po co to robię, bo poza ambicjonalnymi pobudkami i tak nie mam czasu ani zjeść śniadania, ani napić się kawy. Codzienny rytuał: wstać --> łazienka --> spacer z psami, ani trochę nie uległ zmianie. 
A propos: zawsze wszędzie się spóźniałam, co bym nie robiła i tak byłam do tyłu z czasem. W szkole byłam mistrzynią spóźniania się. Miałam swoje własne godziny przychodzenia i wszyscy się z tym tak bardzo pogodzili, że zupełnie przestano mi zwracać uwagę. Od pół roku jestem na odwyku. Jestem Ideałem Punktualności. Jeszcze innych poganiam.

Niemniej jednak z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, bądź innej dowolnej okazji, życzyłabym sobie, by oprócz goździka dostać jeszcze takie coś:


0131_adbd



To musi być raczej irytujące, gdy nagle głowa zaczyna się telepać, ale skuteczne!