Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budzik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budzik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 lutego 2011


Nauczyłam się ostatnio wstawać już przy drugiej serii dzwonka. Nie wiem za bardzo po co to robię, bo poza ambicjonalnymi pobudkami i tak nie mam czasu ani zjeść śniadania, ani napić się kawy. Codzienny rytuał: wstać --> łazienka --> spacer z psami, ani trochę nie uległ zmianie. 
A propos: zawsze wszędzie się spóźniałam, co bym nie robiła i tak byłam do tyłu z czasem. W szkole byłam mistrzynią spóźniania się. Miałam swoje własne godziny przychodzenia i wszyscy się z tym tak bardzo pogodzili, że zupełnie przestano mi zwracać uwagę. Od pół roku jestem na odwyku. Jestem Ideałem Punktualności. Jeszcze innych poganiam.

Niemniej jednak z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, bądź innej dowolnej okazji, życzyłabym sobie, by oprócz goździka dostać jeszcze takie coś:


0131_adbd



To musi być raczej irytujące, gdy nagle głowa zaczyna się telepać, ale skuteczne!

wtorek, 18 stycznia 2011

Wtorek to już przedśrodek.

A to oznacza nie mniej i nie więcej tylko tyle, że jutro środa a później już niemalże weekend. Niemalże niestety trwa cały czwartek i piątek, ale z tym już nic się nie da zrobić.

Co się zmieniło? Otóż wiele.
Z całych sił po powrocie do domu nocą ciemną staram się nie padać na nos i nie zasypiać w pół słowa. Z drugiej strony staram się nie chodzić spać o 2 w nocy, bo następnego dnia przestawianie budzika i 15 razy nie pomaga. To znaczy, nie oszukujmy się, za pierwszym razem to ja i tak nie wstaję. Ba, nawet nie przyszłoby mi to do głowy. Mój Ulubiony ma taką manierę, że na poranne budzenie nastawia dwadzieścia budzików, wiedząc doskonale, że dopiero koło dziesiątego zacznie cokolwiek słyszeć. Korzystam z Jego uprzejmości i sama również pozwalam się kilku pierwszym wykrzyczeć. W dłuższej perspektywie możliwe, że dostanę od tego nerwicy porannej, ale póki co daje mi to jakieś 12 do 20 minut więcej! Opłaca się.

A wczoraj wieczorem, dla relaksu, zmierzyłam się z butlą grzanego wina. Pyszne było niesamowicie! Ululałam się nim i padłam nagle, jak pijany marynarz po upojnej nocy z portową dziewką. Dzisiaj zrobię powtórkę.