Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spać. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spać. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 czerwca 2011

misia usypiam tak bardzo, że już nosem dotykam klawiatury!!!
- ja właśnie zasnęłam pisząc maila... coś dziwnego jest w powietrzu


Definitywnie coś dziwnego jest w powietrzu.
Klimat jak z filmu z holiłód - w dzień afrykański upał, a wieczorami burze jak w jurajsik park. Była tam taka scena. 
Słońce też podobno wybuchło, kawał się od niego oderwał i leci na ziemie, podobno ma uderzyć w okolicy 21.12.2012 :) 
Tak czytałam na onecie. 


A wogóle jestem yes, woman! Na wszystko się zgadzam. No prawie. I tak oto brakuje mi codziennie jakiś 3 godzin w dobie, jadę na wesele i w weekend nie wepchnę już nawet szpilki. Kawki, winka, stare i nowe znajomości... Szkoda czasu na sen. 







wtorek, 22 marca 2011

sushi musi.

Dobrze mi ostatnio wychodzą te skłoszowe męskie wieczory, ponieważ mogę się zwyczajnie w spokoju naobjadać. Właśnie leżę błogo ociężała w łóżku i nawet palcem jeśli ruszam, to tylko od niechcenia. A oni tam za tą piłeczką biegają... A ja tutaj sobie leżę.

Wychodząc dzisiaj z pracy późną nocą zastanawiałam się jaki jest dzień. I w duchu liczyłam, że to chociaż środa. Dawno się tak okrutnie nie pomyliłam...  
Codziennie rano wstaję, wychodzę do pracy, pracuję, wracam i przez cały ten czas towarzyszy mi myśl, że jak tylko wrócę, to od razu idę spać. Później wracam, oczywiście spać nie idę, a od rana zaczynam dokładnie od nowa myśleć, że jak tylko wrócę to...




czwartek, 3 marca 2011

spać spać spać, po stokroć spaaaać!!!!

2713_c80b


Kończę ten tydzień na oparach i żadnym pocieszeniem nie jest tłusty czwartek, bo to DOPIERO czwartek. W tym stanie rolę śpiącej królewny mogę odegrać zawodowo. Moje powieki są ciężkie, są taaaakie ciężkie... Nawet ponarzekać porządnie nie mogę, bo przecież deadline'y gonią, spotkanie za spotkaniem i masa rzeczy do zrobienia najlepiej na wczoraj. Marzę o miękkiej mojej pościeli, o poduszce pod głową, o ciszy... I żebym nie musiała. Żebym poprostu nie musiała.

W piątek wieczorem człowiek zawsze sobie myśli, że ma teraz tyle czasu dla siebie, a w niedzielę popołudniu jak zawsze orientuje się, że zapomniał się wyspać... I ja to wiem już przy czwartku i nie ma co się łudzić - za w ten weekend będzie dokładnie tak samo. No, chyba, że może wreszcie wiosna nadejdzie.

Od rana jestem marudna i kapryśna, najlepsza na odległość długiego kija. Jestem prawie pewna, że wstałam lewą nogą. Pro forma zjadłam 3 pączki, bez nadzieji na poprawę na lepsze wypiłam dwie kawy, a pracy mam tyle, że powinnam dzisiaj wogóle nie wyjść do domu.   


4536_0c8d_500