Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sobie pisane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sobie pisane. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Najgorszą rzeczą byłoby umrzeć i nie zostawić nic po sobie. Zniknąć jednego dnia i tym zniknięciem nie zburzyć niczyjego spokoju, nie sprawić, że świat następnego poranka będzie smutniejszy, ciemniejszy, bardziej beznadziejny.
Czasem łapię się na tym, że nie jestem wybitny geniuszem, że moje bycie tutaj nie zmienia świata, nie leczy chorób, nie rozwiazuje problemu głodu na świecie, nie znajduje domów dla tych wszystkich porzuconych kotów i psów.
Dzisiaj wstałam za późno, jest 16:57 a ja niewiele zrobiłam, głowa mnie boli i pewnie największym osiągnięciem tego dnia będzie pozmywanie sporej już piramidki z talerzy i garków w zlewie.
Nawet urlop, który właśnie zaczęłam jest w tym roku zupełnie bez pomysłu i fajerwerków.
Gdyby to miał być mój ostatni dzień życia, byłoby mi niewyobrażlnie smutno, że tak mało znaczy.

wtorek, 26 lipca 2011

Od dzisiaj do za miesiąc - to moje postanowienie.
Pewne rzeczy, które się wydarzyły bądź właśnie dzieją od dzisiaj mają termin ważności.
Sama go im nadałam.
Moja skłonność do analizowania i rozgryzania wszystkiego na drobne kawałki niestety staje się dla mnie zbyt uciążliwa.
Chciałabym ją odrzucić, ale to tak, jakby chcieć przestać być sobą.
Można chcieć i na tym koniec. Nic od tego się nie zmieni.
Myślę, że wszystko byłoby dużo prostsze, gdybym mogła spontanicznie chłonąć każdą chwilę.
Trochę bezmyślnie. Zabijając w sobie wszelkie refleksje.
Ale jeszcze nie umiem stłumić w sobie tej całej ckliwej wrażliwości.

Przez miesiąc żyję, za miesiąc podejmę decyzję.
W pewnym sensie przeczuwam chyba, jak to się skończy, ale dzisiaj, wiem, że to nie jest dobry moment na definitywne posunięcia. Wiem, że nie umiem powiedzieć wszystkiego głośno, a potem wstać rano i być pewna, że właśnie tego chcę.
Nie sądzę też, żeby cokolwiek się w tym temacie w przyszłości zmieniło.
Taka już jestem, że gdy inni idą prosto przed siebie, ja wybieram najbardziej skomplikowane rozwiązania.
Za każdym razem tak samo nieświadomie.
Jedni lubią kurczaka z rożna, inni wódkę z sokiem, a ja wchodzę w mrok i dziwię się, że jest ciemno.

I nie ukrywam, że jest mi smutno.
Chciałabym bajki. Takiej obrzydliwie szczęśliwej bajki z milionem happy endów.
I chciałabym nie czekać, a czekam. Chciałabym nie myśleć, a myślę. Chciałabym się nie zastanawiać, a cały czas to robię. Im bardziej nie chcę tego robić, tym więcej myśli kłębi mi się w głowie. Myśli, od których coraz mniej wiem i coraz mniej rozumiem...

W życiu jednak jesteśmy bardzo osamotnieni. Nawet mają kogoś obok siebie, żyjemy samotnie walcząc ze swoimi uczuciami, myślami, rozterkami...




"Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce, ostrożnie, jak perłę, i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci do góry, zgubi. I potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tą dziurę dużo, bardzo dużo mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja."


Jakub Żulczyk "Ślepnąć od świateł"




Zawsze, jak mówię komuś, że nie chcę go skrzywdzić wiem, że go skrzywdzę...

środa, 22 czerwca 2011

To chyba z nadmiaru wrażeń
I zdarzeń
Dzisiaj jestem zupełnie niekompletna
Rozbita
Potłuczona na kawałki
I w głowie w kółko powtarza mi echo scheiße... scheiße... scheiße...

Muszę sobie to wszystko jeszcze raz przemyśleć
Bo za dużo ostatnio się dzieje
I gdzieś w tym całym szaleństwie zapomniałam o sobie
Spokój zamieniłam na wariactwo
I niby dobrze mi z tym, ale trochę też niebezpiecznie

Łatwo jest zaplanować obojętność
Zbudować dystans, który chroni
Przed zbytnim angażowaniem się
I wystawianiem na oszustwa emocji
Ale to jednak silniejsze niż wola i zdrowy rozsądek razem wzięte
Chce i nie chce
Pragnę i obawiam się
I stoję w miejscu, bo w każdą stronę ruszyć się boję
Znowu tracę twardy grunt pod nogami i daję się poniewierać uczuciom
Niedobrze
Bo ja tak lubię dramatyzm
I jednocześnie tak go nienawidzę


sobota, 21 maja 2011

Mieszkanie dwupoziomowe ma swoje niepodważalne plusy, jednak w sytuacji, gdy komp plus net są na górze, wino plus lodówka na dole, a schody coraz bardziej strome... cóż, trzeba się nabiegać i nie spaść.

Celebruję tą swoją samotnie i boję się i przerażam na myśl, że taka już jestem. Że nie chcę, żebyś został na noc i nie chcę Cię  mieć przy śniadaniu i nie chcę nawet, żebyś mi to śniadanie do łóżka przynosił. Bo to burzy mój spokój, moje własne poukładanie, moją kolejność i rytuały.
Pozwalam Ci na tyle i na nic więcej. Nie chcę mazgajstwa i umizgów, bo to nic nie zmieni.

Nie umiem z kimś mieszkać. Mój stopień irytacji rozrasta się wtedy do niebotycznych rozmiarów niszcząc wszystko inne.

Kiedyś byłam jak bluszcz. Wrastałam w faceta i chciałam być z nim zawsze i wszędzie i spijać sobie nawzajem nektar z dziubków, a dzisiaj duszę się i miotam, jak tylko nie mam swojej wolności. Ja nawet nie wiem, czy to wolność, bo w związku nikt nie jest do końca prawdziwie wolny. Nie mówiąc już o tym, że prawdziwie wolny w dzisiejszym czasie może być chyba tylko kloszard albo maharadża jakiś.

Standardowa rodzina 2 plus 2 powinna chyba mieć wspólny adres zamieszkania, a ja kombinuję czy można być razem i spotykać się co jakiś czas, tak, żeby ta tajemniczość, to niepoznanie do końca, nie zniknęły. Dzieci? Jakie dzieci? Wszystko się skomplikowało. Chcę mieć swoje miejsce, do którego nie muszę nikogo zapraszać, w którym panuję Ja i nic nie mąci mojego spokoju.

Może, jeśli spotyka się Tą Właściwą Osobę, strach przed wspólnym kontem, wspólną listą zakupów i wspólnym byciem razem na co dzień, znika. Może. Może nie. Może za dużo w życiu chciałam i nauczyłam się, że nie warto... nie warto inwestować w kogoś, bo to niepewna inwestycja.      

Nie mogę się oderwać ostatnio od tej piosenki...

        

Można być szczęśliwym samemu, tylko tego przytulania brakuje...  tego zanurzenia twarzy, ciała w czyichś ramionach, pocałunków i dotyku...
  

wtorek, 26 kwietnia 2011

Wpaść w króliczą norę
Tam
Zjeść ciastko albo dwa
Od których rośnie się wysoko

Wyrosnę ze złudzeń
Z głową w chmurach będę chodzić
Po drugiej stronie lustra


Nic, tak mi się wydaje, nie jest unikalne
Wszystko co czuje, czułam, będę czuć
Ktos gdzieś już przeżył
To takie nieludzkie nie móc mieć niczego tylko dla siebie
Być powtarzalnyn schematem w strukturze świata

Mimo to zaczytuję się ostatnio Osiecką...



Muszę coś zrobić z włosami

Muszę coś zrobić z włosami
Muszę coś zrobić z oczami
bo tak mi jakoś ciemno
chociaż tak mocno czekamy
czy my się kiedyś spotkamy
ja z tobą, a ty ze mną.
Czarna woda między nami i sokole oczy
czyśmy sobie winni sami
czy świat nas zaskoczył.

Muszę coś zrobić z listami,
muszę coś zrobić z myślami
bo tak mi jakoś ciemno
chociaż tak mocno czekamy
ja z tobą, a ty ze mną.
Żywy ogień między nami
wielki pożar ziemi
czyśmy sobie winni sami
czyśmy wymyśleni?

Muszę coś zrobić z rankami
muszę coś zrobić z nocami
bo tak mi jakoś ciemno
chociaż tak mocno czekamy
czy my się kiedyś spotkamy
ja z tobą, a ty ze mną?
Kłamstwa w nas jest coraz więcej
rzadkośmy weseli
czy nam kto zawiązał ręce
czyśmy nie dość chcieli?
— A.Osiecka

środa, 20 kwietnia 2011

A państwa powstają i upadają.
Umarł król, niech żyje król!
Wszystko mozolnie niewzruszone toczy się dalej zapełniając kolejne karty historii.
Prywatnych historii.
Za każdym człowiekiem stoi milion opowieści.
Wiosna, lato, jesień, zima,
Do cholery!
Dni biegną do przodu ku przeznaczeniu.
C'est la vie!




 i rysunek tematyczny:


sobota, 16 kwietnia 2011

Słońce, szkarnia i pomidory

Pamiętam z dzieciństwa wakacje u dziadków i moje przesiadywanie w szklarni. Smak i zapach pomidorów jedzonych prosto z krzaka, otumaniające skórę ciepło, które w pierwszym odruchu zabiera z gorąca oddech. Pamiętam dźwięk uderzających o ścianki motylich skrzydeł. I pająków, których od dziecka bardzo się boje, a ich zawsze w pierwszej kolejności wypatrywałam między krzakami. Pamiętam latające leniwie muchy wokól lampy i tą atmosferę sennego wakacyjnego popołudnia, które niespiesznie staje się ciepłą letnią nocą, buczącą ćmami i komarami.

Wtedy to było takie zwyczajne, a dzisiaj myślę, jak bardzo odległe są te wspomnienia. Dzisiaj pomidory i popoludnia są zupełnie inne, a szklarni już przecież nie ma.

sobota, 9 kwietnia 2011

Prawda jest taka, że życia nie da się udawać. Każdy dzień, każda chwila dzieje się naprawde. Każda łza, każde niewypowiedziane zdanie, każda źle podjęta decyzja. Tkwimy w tym życiu po łokcie bez możliwości erase. Niemoc też jest prawdziwa i ten stan, kiedy rozsądek każe działać, a serce szuka usprawiedliweń i co chwile wyciaga z przeszłości jakieś sentymentalne argumenty bez znaczenia.

Za rok mogę przecież siedzieć w Paryżu pod wieżą Eiffla, gapić się w słońce i jeść kasztany. Nigdy nie jadłam kasztanów.

Tu i teraz jest takie ulotne. Było i już minęło.
Niestałość życia przeraża i fascynuje mnie jednocześnie.

Kiedyś bałam się zmian. A teraz wiem, że jedyną stałą rzeczą są zmiany.
Akceptuję je, ufam, że są dobrodziejstwem. Więc staram się nie topić w morzu łez, tylko szybko nabierać powietrze w płuca i wypływać na powierzchnię.

I zacząć na nowo, od nowa, z tą samą co zawsze naiwną wiarą, że będzie dobrze.

Życie faktycznie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, jaka Ci się trafi.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Napełniam swoją głowę literami, wyrazami, zdaniami
Zczytuję białe strony
Chłonę słowa
Kartki
Myślę cudze myśli
Bo własnych nie mam wcale
I nie wiem co czuć...
Pusta i bez sił
Az wstyd się tak użalać
Skoro wokoło tyle tragedii

Marudzę tak bardzo, że aż zaczęło padać.

Czwartek już.

środa, 6 kwietnia 2011

W swojej głowie mam piękne wyobrażenia, a życie sobie nimi swój tłusty tyłek podciera.

I tyle.

wtorek, 29 marca 2011

Dobrze jest mieć taką wewnętrzną wolność, być sobie samemu całym światem. Nie budować na innych życia, nie przywiązywać się. Poprostu być tu i teraz. Z otwartym umysłem tak samo otwarcie i z zaufaniem przyjmować te dobre, jak i te złe chwile. Poprostu być. Bez względu na to, co wokoło się zmienia...

niedziela, 27 marca 2011

Niecierpliwe palce błądzą po ciele
Szukając tych chwil,
W których nie ma tego, co było, ani tego, co będzie,
Jest tylko teraz.
Myśli pijane od wina i wyobrażeń
Kreują inną Mnie.
Bez winy i wstydu dotykam siebie najprawdziwiej,
Najmocniej.
Zanim zasnę
Ulecę do góry i opadnę miękko obok...