Pokazywanie postów oznaczonych etykietą damsko-męskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą damsko-męskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2011

Damskomęskie.

- On (po jakiś 5 minutach patrzenia się na Nią): Włosy Ci chyba urosły
- Ona: Tja... Własnie obcięłam.
- On: Wiedziałem.


Eskapizm.

Dlaczego nie możemy być razem? Bo na początku żyję tak, jak wcześniej. Mam swoje życie i swoje sprawy. Z czasem, z każdym kolejnym spotkaniem, pocałunkiem, wspólnie spędzoną nocą i seansie w kinie zaczynam lubić bycie z Tobą. Już nie jestem tylko ja, ale powoli zaczynasz liczyć się także Ty. Częściej niż kiedyś myślę w ciągu dnia o tym, co własnie robisz. Przechodząc kolo piekarni zastanawiam się, czy nie kupić Ci czekoladowego muffina, bo wiem, ze lubisz. Słyszę piosenkę i uśmiecham się, bo to ta nasza. Wiem, ze jutro tez zadzwonisz do mnie, jak tylko wyjdziesz z pracy. Przyzwyczaiłam się już do tego. Przestaję sama planować sobie wieczory, a zaczynam myśleć o tym, co wspólnie będziemy robic. Tracę swoją niezależność myślenia. Uzależniam się i zaczynam czuć w tym dobrze. Jednocześnie gdzieś tam w środku podejrzewam, że kiedyś to dla Ciebie, dla mnie może być za mało. Znudzi się, spowszednieje. Kochankowie staną się współlokatorami. Najlepszymi przyjaciółmi, którzy choć rozumieć się będą bez słów, zawsze gdzieś tam w środku tęsknić będą za porywami serca, za tą chemią, która jest tylko pomiędzy kochankami. I nigdy sobą nawzajem nie wypełnią tej pustki. A ona będzie się w nich rozrastać z czasem, zatruwać ich życie, aż wreszcie będą się musieli rozstać, żeby zachować resztki tego dobrego, co jeszcze miedzy nimi zostanie.

Jak być razem? 
Nie na chwile, ale na dobre i złe.

Tego właśnie chciałam uniknąć. Dlatego właśnie mówiłam, ze jestem skomplikowana. Żeby w obawie przed końcem w ogóle nie zaczynać. Żeby z Twojego powodu nie przestać kiedyś czuć się szczęśliwa. Tak, zawsze znajdzie się dobre wytłumaczenie dla braku odwagi.  




Czy można fascynować się nawzajem bez końca? Toczyć stale grę przyciągania się i wymykania się sobie? Zawsze być trochę niedopowiedzianym, niepoznanym do końca - jak przy pierwszym spotkaniu? Czy da się gdzieś pomiędzy sobotnim sprzątaniem mieszkania z MrMuscle w jednej ręce i ścierką w drugiej, poniedziałkowo-piątkowym zabieganiem, robieniem kanapek, zakupów spożywczych, wizytą u lekarza i narzekaniem na złą pogodę w między czasie być dla kogoś kuszącą, nie do końca odkrytą, atrakcyjną, intrygującą osobowością? Bo fajnie jest moknąć z kimś latem na deszczu zapominając o całym świecie, ale na dłuższą metę to jest zwyczajnie nudne i mało praktyczne - mokre ciuchy, mokre włosy, rozmazany makijaż...

Możliwe, ze są ludzie, którzy poprostu są. Z dnia na dzień, dzień za dniem - są. Mają kogoś, żyją razem. I jest im dobrze. Ale dla mnie życie, miłość to coś więcej. Muszę czuć, muszę przeżywać. I boje się, że możesz kiedyś stwierdzić, że już mnie odkryłeś, że wiesz już wszystko i nie znajdziesz we mnie niczego więcej dla siebie. Rozbierzesz mnie na kawałki i zostawisz taką całą już poznaną, bez znaczenia. A sam pójdziesz odkrywać kogoś innego, kto będzie miał nowe dla Ciebie tajemnice. 
Boję się, że ja kiedyś pomyślę tak o Tobie, gdy już nie będziesz chciał więcej chodzić ze mną bez celu nocą po starówce, gapić się w gwiazdy i zaglądać ludziom przez okna do mieszkań kradnąc w ten sposób małe kawałki ich życia. Gdy nie będziesz chciał stale więcej. Tak, jak ja.    



Ludzie tak naprawdę mogą mieszkać tylko w innych ludziach, depresja to nic innego, jak bezdomność, na depresję cierpią ludzie, którzy nie mają w kim mieszkać.
— Kuczok, Senność


Gdy wracam do siebie pachnę Tobą. Gdy jedziesz do siebie moje łóżko pachnie Tobą. Budzę się w środku nocy, a powietrze wokoło pachnie Tobą. Lubię nie spać wtedy przez chwilę, słuchać ciszy, oglądać ciemność pokoju. To daje takie nierealne wrażenie bycia i niebycia jednocześnie.   

Zmysły są niesamowite. Do ludzi dopasowują zapachy, zapamiętują bukiety perfum, kodują sytuacje i przetwarzają emocje. Idąc ulicą nagle czuje jakiś zapach, który przenosi mnie do konkretnej sytuacji z przeszłości, przywołuje na myśl konkretną osobę, o której prawie już zapomniałam. Są też zapachy, na które reaguję alergicznie. Zbyt dużo zlych rzeczy się wydarzyło, aby nie mieć od nich mdłości.