Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2012

Trochę takie życie porzucone w jednej chwili.

Opuszczone budynki.
Pełno ich w Warszawie.
W centrum każdy spacer to lawirowanie pomiędzy nowoczesnymi biurowcami i apartamentowcami, a starymi kamienicami.
Stare i nowe.
Sacrum i profanum.
Uwielbiam te miejsca.
Nie raz rano jeszcze, na pierwszym spacerze z psami, udaje mi się odkryć jakieś opuszczone miejsce.
Czasem popołudniami znikamy na bardzo długie spacery.
Czerwona cegła, wilgotne mury, puste okna.
Fascynuje mnie to i przeraża jednocześnie.
Z telefonem w ręce udaję fotografa, ale cyfrowe zdjęcia nigdy nie oddają tego mrocznego klimatu opuszczenia.
Odrapane tapety, drewniane schody i cisza, która przyspiesza bicie serca.
Kiedyś te miejsca tętniły życiem, dzisiaj jedynie grożą zawaleniem.
Stojąc w podwórzu martwej kamienicy nie da się nie myśleć o przemijaniu, o tym życiu, które kiedyś wypełniało sobą mury, a dzisiaj jedynie wciska się przypadkowymi roślinami w ich szczeliny.
Nigdy nie wchodzę do środka, podglądam się z zewnątrz.
Inaczej czułabym się jak intruz zakłócający to nieistnienie.

W moim mieszkaniu mam ścianę z czerwonej cegły.
Banalny detal, ale to przez niego wybrałam właśnie to mieszkanie.
Wydał mi się taki realny i prawdziwy. Piękny.
Coś magnetycznego jest w tych miejscach z historią.


poniedziałek, 27 września 2010

Moja jesienna Warszawa.

Zdjęcia nieprofesjonalne, pod ręką był tylko telefon, a i fotograf - profesjonalista ze mnie żaden. Czasem jednak zwykły spacer składa się z takich obrazów, które przykuwają uwagę. Nie wiem, czy udało mi się uchwycić w kadrze, że tak się wyrażę, te ulotne wrażenia. Mam nadzieję jednak, że dzięki tym zdjęciom podzielę się z Wami moją Warszawą. 

Tak patrzyła tymi swoimi niebieskimi oczami...
ul. Chmielna

Pret-a-porter. Moi dziadkowie mają taki, tylko srebrny i bez wstążeczek ;)
ul. Chmielna

Kaski zwariowane. Piaggio.
ul. Szpitalna

Pączek. Oczywiście na Chmielnej.

Pegazy. Do wyboru - do koloru. Ja wybrałam różowego - a co! ;)

Po Krakowsku. Stare miasto.

Stare i nowe obok siebie. Taka jest właśnie Warszawa..
Kamienne schodki, Stare Miasto.

Kamieniczki jak z ilustracji do bajki braci Grimm.
Nawet, gdy nie mieszkałam jeszcze w Warszawie, zawsze robiły na mnie wrażenie. Kiedyś, z Panem Niebieskookim po kryjomu dostaliśmy się na samą górę jednej z takich kamieniczek. Było magicznie.
Rynek, Stare Miasto.

Jeden z wielu klimatycznych zakamarków.
Gdzieś na Starym Mieście. 

Pijalnia czekolady Wedel. W tle szlak imprezowy.
ul. Szpitalna

Zachód słońca na Chmielnej. Z perspektywy Muzy.