Opuszczone budynki.
Pełno ich w Warszawie.
W centrum każdy spacer to lawirowanie pomiędzy nowoczesnymi biurowcami i apartamentowcami, a starymi kamienicami.
Stare i nowe.
Sacrum i profanum.
Uwielbiam te miejsca.
Nie raz rano jeszcze, na pierwszym spacerze z psami, udaje mi się odkryć jakieś opuszczone miejsce.
Czasem popołudniami znikamy na bardzo długie spacery.
Czerwona cegła, wilgotne mury, puste okna.
Fascynuje mnie to i przeraża jednocześnie.
Z telefonem w ręce udaję fotografa, ale cyfrowe zdjęcia nigdy nie oddają tego mrocznego klimatu opuszczenia.
Odrapane tapety, drewniane schody i cisza, która przyspiesza bicie serca.
Kiedyś te miejsca tętniły życiem, dzisiaj jedynie grożą zawaleniem.
Stojąc w podwórzu martwej kamienicy nie da się nie myśleć o przemijaniu, o tym życiu, które kiedyś wypełniało sobą mury, a dzisiaj jedynie wciska się przypadkowymi roślinami w ich szczeliny.
Nigdy nie wchodzę do środka, podglądam się z zewnątrz.
Inaczej czułabym się jak intruz zakłócający to nieistnienie.
W moim mieszkaniu mam ścianę z czerwonej cegły.
Banalny detal, ale to przez niego wybrałam właśnie to mieszkanie.
Wydał mi się taki realny i prawdziwy. Piękny.
Coś magnetycznego jest w tych miejscach z historią.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 lipca 2012
poniedziałek, 27 września 2010
Moja jesienna Warszawa.
Zdjęcia nieprofesjonalne, pod ręką był tylko telefon, a i fotograf - profesjonalista ze mnie żaden. Czasem jednak zwykły spacer składa się z takich obrazów, które przykuwają uwagę. Nie wiem, czy udało mi się uchwycić w kadrze, że tak się wyrażę, te ulotne wrażenia. Mam nadzieję jednak, że dzięki tym zdjęciom podzielę się z Wami moją Warszawą.
Tak patrzyła tymi swoimi niebieskimi oczami...
ul. Chmielna
Pret-a-porter. Moi dziadkowie mają taki, tylko srebrny i bez wstążeczek ;)
ul. Chmielna
Kaski zwariowane. Piaggio.
ul. Szpitalna
Pączek. Oczywiście na Chmielnej.
Pegazy. Do wyboru - do koloru. Ja wybrałam różowego - a co! ;)
Po Krakowsku. Stare miasto.
Stare i nowe obok siebie. Taka jest właśnie Warszawa..
Kamienne schodki, Stare Miasto.
Kamieniczki jak z ilustracji do bajki braci Grimm.
Nawet, gdy nie mieszkałam jeszcze w Warszawie, zawsze robiły na mnie wrażenie. Kiedyś, z Panem Niebieskookim po kryjomu dostaliśmy się na samą górę jednej z takich kamieniczek. Było magicznie.
Rynek, Stare Miasto.
Nawet, gdy nie mieszkałam jeszcze w Warszawie, zawsze robiły na mnie wrażenie. Kiedyś, z Panem Niebieskookim po kryjomu dostaliśmy się na samą górę jednej z takich kamieniczek. Było magicznie.
Rynek, Stare Miasto.
Jeden z wielu klimatycznych zakamarków.
Gdzieś na Starym Mieście.
Gdzieś na Starym Mieście.
Pijalnia czekolady Wedel. W tle szlak imprezowy.
ul. Szpitalna
Zachód słońca na Chmielnej. Z perspektywy Muzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















