czwartek, 3 stycznia 2013

wieczorem, ale może być też nad ranem

Portugalskie wino
Argentyńskie tango
Londyńska pogoda
Późne wieczory tak różnią się od krzykliwych dni.
Leniwe, spokojne przelewają się chwilami przez palce.
Ile marzeń odkładam na potem?
Dwa? Trzy? Za dużo?
Wartościując bilans zysków i strat.
Albo nie robiąc tego wcale.
Skąd brać pewność, że nie ma lepszego TERAZ?
I skąd wiedzieć, że nie ma lepszej wersji?
Dwie ulice dalej. W innym mieście, z lub bez.
Wokoło inni mają tyle, choć nie mają niczego.
Ja mam wszystko, co mam.

Bo to życie to bal jest nad bale...!